fbpx

Opowiem Wam historię dwóch osób. Kobieta i mężczyzna – oboje z dolegliwościami bólowymi. Mateusz ma ból barku, a Izabela ból kolana. Są to dwie różne osoby, zupełnie przypadkowe, nie znają się.

Mateuszowi od jakiegoś czasu doskwiera bark, ból pojawił się samoistnie, więc Mateusz pomyślał, że samoistnie też ból zniknie. Nic bardziej mylnego. Ból pozostał, a wręcz z czasem przybierał na intensywności. Mateusz postanowił poszukać rozwiązania w Internecie i włączył doktora Google. Po nakładających się objawach, które miał ktoś inny stawia sam diagnozę ! Prędko wyszukuje ćwiczenia i rozpoczyna trwającą kilka dni „walkę” nad uśmierzeniem bólu barku za pomocą ćwiczeń znalezionych w czeluściach Internetu. Ku zdziwieniu naszego bohatera dolegliwości nie ustają, a wręcz nasilają się. Mało tego – Mateusz ma wrażenie, że jest coraz gorzej i gorzej… 

Panią Izabelę boli kolano, a dodatkowo „chrupie” jej okropnie w stawie. Ma wrażenie, że jest tam piasek albo coś innego, co wywołuje podobne odgłosy chrobotania. Koleżanka z pracy chce być pomocna, więc radzi : „ Iza bierz leki przeciwbólowe i smaruj maścią. Pewnie „smarowanie z kolana się wytarło. Mi to pomogło.” Rzecz jasna biednej pani Izabeli nie pomogło. Ale nie zrażona tym, próbuje sama zdiagnozować swoje problemy ze wspomnianym wcześniej doktorem Google i jego kuzynem YouTube.

No cóż, również i pani Izabela nie znajduje ulgi w cierpieniu, co gorsza noga zaczyna coraz bardziej i częściej boleć, chodzenie po schodach staje się coraz trudniejsze, nie mówiąc już o zabawie z wnukiem, czy długich spacerach, które tak bardzo lubiła. Nasza bohaterka udaje się  do swojego ulubionego lekarza. Po skierowaniu na prześwietlenie stawu okazuje się, że z kolanem jest wszystko w porządku, mało tego – wykonane porównawcze RTG drugiego stawu kolanowego pokazuje, iż zdrowa noga jest w gorszym stanie.  Pani Izabela jest w konsternacji…

Są to jedne z wielu codziennych historii z gabinetu fizjoterapeuty. Chodź tak naprawdę zamiast Mateusza z bólem barku, czy Izabeli z bólem kolana, mógł to być każdy z dolegliwościami np. w obrębie kręgosłupa lędźwiowego, czy szyjnego. Pacjent niejednokrotnie zanim trafi do gabinetu przechodzi pewną drogę – porady znajomych, leczenie na własną rękę, ewentualne  leczenie farmakologiczne. Niestety wszystko okazuje się nie skuteczne, a problem jak był tak jest. Pacjent oczywiście ma prawo nie wiedzieć skąd pochodzą jego dolegliwości.

Kwestia jednak polega na tym, że u każdego z nas dysfunkcje mogą roznosić się w inny sposób. Mimo, że anatomia i fizjologia jest dla nas taka sama i dotyczy nas w taki sam sposób to trzeba wyróżnić tutaj jeden bardzo ważny układ w naszym ciele.

Generalnie skupimy się tutaj na układzie, który przez całą dobę wykazuje aktywność, niekiedy większą, niekiedy mniejszą, ale tak naprawdę nigdy „nie odpoczywa”.

Mowa o autonomicznym układzie nerwowym.

W ogólnym skrócie jest to układ, na który sami nie mamy świadomego wpływu ponieważ działa on na takie reakcje w naszym ciele jak zwężenie, czy rozszerzenie źrenic, szybsze i wolniejsze bicie serca, pobudzenie trawienia lub jego wyhamowanie oraz wiele innych.

Pobudzenie autonomicznego układu nerwowego może nastąpić z wielu stron i na różne sposoby. Może to być uraz, nieprawidłowe odżywianie, stres i emocje, zabieg operacyjny, czy choćby chłód.

Natomiast jak się to ma do Mateusza i Izabeli ? Otóż trzeba uwzględnić w tym wszystkim dosyć obszerny wywiad i dokładne badanie pacjenta, znaczenie będą miały wcześniejsze urazy, zwłaszcza te poważne nawet mające dosyć odległą w czasie historię. Ogólne wiadomości co do warunków zwiększających i zmniejszających dolegliwości bólowe, przebyte zabiegi operacyjne itd.

Ale co łączy tych Państwa? W zasadzie jest tylko jedna rzecz, która ich łączy – oboje nie mieli urazu. Zatem nie było czynnika, który zapoczątkowałby ich dolegliwości. Objawy pojawiły się stopniowo, na początku pewnie nawet nie zwracali uwagi na to, że coś ich boli. Niestety z każdym tygodniem bóle narastały.

Poznajmy bardziej szczegółowo historię tych dwóch osób.

Mateusz  pracuje fizycznie, bardzo dużo pracuje. Prowadzi firmę, rozkręca póki co sam działalność, nie ma czasu porządnie i spokojnie zjeść, więc często jada na mieście – w biegu, w drodze do klienta. Dodatkowo spłaca kredyt na mieszkanie oraz leasing ponieważ inwestuje w firmę. Niedawno urodziło mu się dziecko, więc gorzej sypia. Do tego czasu ogólnie czuł się dobrze, na nic się nie leczył, żadnych leków nie musi przyjmować. Jedynie jako nastolatek uczestniczył w wypadku samochodowym, ale to było dawno i w sumie to  prawie już o tym zapomniał, bo nic w zasadzie się nie stało tylko lekko uderzył głową w szybę.

Izabela jest starsza od Mateusza. Jest matką oraz babcią. Całe życie zawodowe spędziła w biurze rachunkowym, w związku z czym dużo siedzi. Aczkolwiek jeśli tylko nadarzy się okazja to wstaje od biurka, chodzi trochę po biurze, zaczerpnie świeżego powietrza. Izabela urodziła dwójkę dzieci, pierwsze naturalnie natomiast drugie przez cesarskie cięcie. Nigdy nie miała urazów kolan, nie narzekała też na swój stan zdrowia, jedynie czasem pojawiał się ból pleców, ale po pracy w ogródku. Ból szybko mijał, po dwóch, trzech dniach zapominała o bólu kręgosłupa. Nigdy żadnych poważnych urazów, złamań wypadków. W dzieciństwie miała  usunięty wyrostek robaczkowy. Regularnie odwiedza kontrolnie lekarza ponieważ leczy się na cukrzycę od kilkunastu lat.

Jak widać nie wiele łączy Mateusza i Izabelę. Mają całkowicie inny tryb życia, pracy zawodowej, sytuację rodzinna itd. Mateusz przez życie w pędzie i prawdopodobnie ciągłym stresie, na domiar złego nie wyspany, czyli nie w pełni zregenerowany, źle się odżywiający doprowadził swój bark do granic wytrzymałości. Możliwości kompensacyjne jego ciała się wyczerpały i organizm zadecydował o bólu barku. Taka sama sytuacja dotyczy Izabeli. Choroba metaboliczna, oraz zabiegi operacyjne tak wywindowały pobudzenie jej układu autonomicznego iż organizm jako najsłabsze ogniwo wybrał kolano.

I tak naprawdę u każdego z nas może dojść do podobnej sytuacji. Stan kiedy odczuwamy ból jest tak naprawdę już ostatnim efektem postępującego domina. Niejednokrotnie przyczyna dolegliwości leży zupełnie gdzie indziej chodź nie rzadko jest ich więcej. Natura tak nas stworzyła, że poradzimy sobie w wielu sytuacjach nawet tych ekstremalnych– życiowych , zawodowych, sportowych , czy zagrożenia życia, natomiast jeśli trwa to zbyt długo – przez wiele miesięcy, czy lat – organizm powie STOP!

Dlatego, gdyby istniały uniwersalne ćwiczenia lub leczenie każdego pacjenta przebiegało w taki sam sposób czyli schematyczny to najsłynniejszy lekarz na świecie – doktor Google miał by 100% wyleczonych pacjentów, ale tak nie jest. Stąd indywidualne podejście do każdego pacjenta i próby znalezienia pierwotnej przyczyny bólowej. Jest to nie lada wyzwanie, ale tym większa satysfakcja jeśli takową się znajdzie.